![]()
alik
Freestyle Party 2
08.04.2008 :: 12:41 Komentuj (6)
Nirvana - You Know You're Right
15.04.2008 :: 11:07 Komentuj (4)
Opowieść o polskim kibicu
28.04.2008 :: 10:43 Komentuj (5)

Opowieść o polskim kibicu jakich w tym kraju miliony.
Konkretnie 32 miliony, bo pozostałe 8 to dzieci przed 2 rokiem życia i mężczyźni, którzy 15 kwietnia przeszli 3 zawał oglądając mecz Pucharu Polski, w którym 3 drużyna Legii pokonała już pewnego Mistrza Polski – Wisłę Kraków. Działo się to na jej stadionie na dzień przed ogłoszeniem kadry narodowej na Mistrzostwa Europy.
Powód całego zamieszania zrodził się wcześniej. W dniu, w którym dziwki zarażające HIVem z PZPN zatrudniły Leo Beenhakkera. Ten szybko awansował nas do „Euro” w krytycznych momentach gasząc światła na Łazienkowskiej czy powołując dla zmyłki Grzegorza Rasiaka.
Całe uniesienie, które ogarnia nasz naród i wybuchnie wielką siła 8 czerwca, wpłynęło znacząco także na mój ubogi umysł. Kochając patriotycznie swój lokalny zespół sportowy zacząłem wspierać sponsora Wisły Kraków, którym są browary Tyskie. Reklamy na moją korzyść twierdzą, że jest to też sponsor reprezentacji i chyba mają rację, bo za 2 piwa można wygrać bilet na mecz na Mistrzostwach.
Mówię chyba, bo nie wygrałem jeszcze miejsca na austriackim stadionie mimo, że wypiłem więcej piwa niż cały sektor kibiców Chorwacji.
Przekonuje mnie raczej to, że podczas Mistrzostw Świata w Niemczech, za kilka puszek tego „niestety” zacnego napoju dostałem biało-czerwoną flagę „Polska”. Woziłem ją pod tylną szybą mojego samochodu aż do dnia, w którym powiesił się Ekwadorczyk, który postawił na Polskę cały swój majątek. Ekwador wygrał, biedak popełnił samobójstwo a ja choć jestem także patriotą ogólnopolskim spaliłem flagę sponsora Wisły.
Gorzej miał mój przyjaciel Artur, w którego ogrodzie wtedy się znajdowałem. Zrozpaczony zwijał stół, krzesła, parasol i ogromny ekran, na którym projektor wyświetlił bardzo jasno obie bramki górali z Ekwadoru. Wiedział, że robi to ostatni raz.
Ależ silna i krótkotrwała jest euforia związana z występami naszych reprezentantów na wielkich imprezach. Czy walczy Gołota, jedzie Kubica albo skacze Małysz nasze uczucia wybuchają i giną jak błyśnięcia pioruna.
Są nas 32 miliony. Wszyscy czujemy to samo. Dzień po porażce z Ekwadorem zniknęła z okien i samochodów znaczna część flag Tyskie-Polska. Te, które pozostały wzbudzały mieszane uczucia. Przed nami był bowiem mecz z Niemcami, którego już nie mogliśmy przegrać. A kiedy w cokolwiek Polak wygrał z Niemcem? Tego nie pamięta nawet moja najstarsza sąsiadka. A jest stara. Pamięta świat sprzed Wojen Światowych. Pamięta dzień, w którym zginął Narutowicz i dzień, w którym urodził się Karol Wojtyła. Wembley w 1973r. oglądała już po menopauzie.
Chwilę po Wembley przegraliśmy z Niemcami marsz po Mistrzostwo Świata. Przegraliśmy wszystko, co mogliśmy przegrać, bo pod Grunwaldem nie walczyliśmy z Niemcami a sami też nie do końca byliśmy Polakami.
Ostatnie flagi zniknęły jak już Boruc wyjął piłkę z siatki ku uciesze milionów kibiców zza Odry. Jak zawsze graliśmy cudownie ale wygrali Niemcy.
Szkoda mi Beenhakkera, bo przegra z Niemcami na Mistrzostwach. Szkoda mi mnie, Artura i flag, które wkrótce będzie można dostać do kilku piw Tyskie i szkoda mi 32 milionów Polaków.
Jest nadzieja jednak, że żaden Chorwat czy Austriak nie postawi na nas swojego majątku i się nie powiesi.
archiwum
2008linki
bataleon